Mieli koronawirusa i opowiadają jak przeszli chorobę. Mieszkańcy z województwa lubuskiego dzielą się swoimi doświadczeniami z COVID-19

Redakcja
Mieszkańcy naszego regionu opowiadają o tym jak przeszli koronawirusa.
Mieszkańcy naszego regionu opowiadają o tym jak przeszli koronawirusa. Archiwum "GL"
Coraz więcej zakażeń na koronawirusa w Polsce. COVID-19 rozprzestrzenia się coraz szybciej, ale wciąż są osoby, które nie wierzą w wirusa albo go bagatelizują. Po drugiej stronie są ludzie, którzy mieli pozytywne wyniki i nie przeszli choroby łagodnie. Są wśród nich mieszkańcy województwa lubuskiego, którzy opowiadają o swoich doświadczeniach.

Osoby, które nie wierzą w koronawirusa najczęściej nie miały z nim jakiejkolwiek styczności. Ani nikt z bliskich nie zachorował, a nawet jeśli, to może był nosicielem, który nie wykazuje żadnych objawów. Ani też nie mają w rodzinie bądź wśród znajomych nikogo z "pierwszej linii frontu", czyli lekarzy, ratowników czy pielęgniarek, którzy na co dzień mają do czynienia z koronawirusem.

Dotarliśmy do kilku osób, które miały wynik pozytywny na COVID-19 i nie przeszły tego łagodnie. Większość z nich woli pozostać anonimowa, jednak kilka z nich chce podzielić się swoimi doświadczeniami.

"To nie jest koronaściema"

Jedna z mieszkanek Gubina, Monika Rzun na początku tygodnia podzieliła się swoimi doświadczeniami z COVID-19 na swoim profilu na Facebooku.

- Byłam zdrową, 37 letnia kobietą bez żadnych chorób przewlekłych, a jednak wirus dopadł i mnie - opisuje gubinianka. - Każdy kto mnie zna wie, że przez ten covidowy czas byłam dość ostrożna, a jednak mnie to dosięgnęło.

- To co przeszłam było największym koszmarem mojego życia - podkreśla pani Monika. - Przeżyłam ciężki poród, leczenie kanałowe zębów bez znieczulenia... różne rzeczy, które również były traumatyczne, ale przebiegu tej choroby nie mam do czego porównać. Przeszywający ucisk i ból w klatce piersiowej, niemożność złapania pełnego oddechu, brak mocy żeby ruszyć ręką i nogą.

Jak opisuje kobieta, dopiero po ośmiu dobach miała siły, żeby cokolwiek o chorobie napisać. Była hospitalizowana.

- Ludzie! To nie jest koronaściema - apelowała na Facebooku. - Jeśli jest choćby cień szansy, że nie zachorujecie, że nie zarazicie, to dlaczego tego nie zrobić?! To co robią lekarze, pielęgniarki, ratownicy i cała służba zdrowia jest nieocenione. Widząc ich w tych kombinezonach, maskach, przyłbicach przy dyżurach 24 h zapewniam Was, że nabiera się pokory. A ta nieszczęsna maseczka przy wychodzeniu z domu to pikuś.

Nauczycielka z Gubina. - Prawie nigdy nie choruję i nagle mnie to dopadło.

Jedną z mieszkanek, która wciąż przebywa na kwarantannie (do końca miesiąca), jest nauczycielka Zespołu Szkół Licealnych i Technicznych w Gubinie, Jolanta Fedro, która ostatnio ponownie uzyskała pozytywny wynik na koronawirusa.

- Wiele osób, zwłaszcza młodych, pytało mnie na Facebooku o tego wirusa. Wielu z nich potrzebowało potwierdzenia, bo w ogóle nie wierzyło, że on istnieje. Wcześniej nie mieli styczności z osobą, która go miała - mówi pani Jolanta.

- Jedni przechodzą go ciężej, inni słabiej, inni są pewnie tylko nosicielami. Na pewno mnóstwo osób, które znam mogło już przejść koronawirusa, tylko tego nie sprawdzili. Ja byłam jedną z tych nadgorliwych i wykryto u mnie COVID-19 - dodaje gubinianka.

- Jestem jedną z tych osób, które przechodzą wirusa w miarę łagodnie. Nie miałam duszności. Pierwsze dni były trochę cięższe, jednego wieczora miałam temperaturę powyżej 38 stopni - opowiada J. Fedro.

Dlaczego więc uważa, że koronawirus to poważna sprawa. - Wpadłam trochę w panikę, bo ja zwyczajnie, z natury, nie choruję - podkreśla kobieta. - Może cztery lata temu chorowałam na grypę i wiedziałam, że teraz nie mam z tym do czynienia. A to dlatego, że jednym z charakterystycznych objawów było to, że potwornie bolały mnie plecy, jakby mnie ktoś kijem okładał. Przez dwa dni miałam tak, że jak dotykałam skórę w okolicach pleców, to mnie wręcz parzyło. Po trzech lub czterech dniach zaniknął mi smak i zapach. Ludzie zaczęli do mnie dzwonić i jak dowiadywali się o tym dziwnym bólu pleców, mówili że mają coś podobnego. Porobili testy i okazywało się, że mają tego wirusa.

Kobieta dodaje, że jedynym pozytywem jest to, że ludzie inaczej reagują niż na początku pandemii, kiedy słyszało się historie o piętnowaniu zakażonych osób przez np. sąsiadów. - Na szczęście mnie to nie spotkało. Otrzymałam masę telefonów po tym jak trafiłam na kwarantannę. Jedni deklarowali się, że będą robić mi zakupy, inni po prostu pocieszali.

- Nie można lekceważyć koronawirusa! - zaznacza J. Fedro. - Koleżanka, która jest dużo młodsza ode mnie też miała pozytywny wynik i jest na antybiotykach. Pojawiły jej się zmiany w płucach. Inna osoba, którą znam przechodziła wirusa z kaszlem, z dusznościami, z temperaturą. Mówiła, że makabrycznie źle się czuła. Objawy są różne, ale trzeba uważać. Nie panikuję, nie wyolbrzymiam, ale nie można zaniedbywać tych wszystkich obostrzeń. Najbardziej zagrożone są osoby, które mają jakieś inne choroby. Ktoś chce mieć ich na sumieniu?

Przechodziłeś koronawirusa z objawami lub bez? Chcesz się podzielić swoimi doświadczeniami. Skontaktuj się z nami:

Mieszkańcy naszego regionu opowiadają o tym jak przeszli koronawirusa.

Mieli koronawirusa i opowiadają jak przeszli chorobę. Mieszk...

Zielona Góra. Pierwszy dzień w czerwonej strefie. 24.10.2020:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie