Przedsiębiorcy czekają na swoje pieniądze. Najczęściej od małych, czy od dużych firm?

Agnieszka Domka-Rybka
Agnieszka Domka-Rybka
Blisko pół miliarda złotych są winni przedsiębiorcy firmom przemysłowym. Na zwrot 387 mln zł czekają w telekomunikacji, budowlance (341 mln zł) i wynajmujący maszyny oraz pojazdy (305 mln zł).
Blisko pół miliarda złotych są winni przedsiębiorcy firmom przemysłowym. Na zwrot 387 mln zł czekają w telekomunikacji, budowlance (341 mln zł) i wynajmujący maszyny oraz pojazdy (305 mln zł). Przemysław Świderski
Handel, przemysł i telekomunikacja - to branże, które zaraz po sektorze finansowym, czekają na spłatę największych kwot ze strony polskich firm. Łącznie z nieuregulowanych rachunków i faktur mają do odzyskania ponad 2 mld zł i to najczęściej nie od najmniejszych, jednoosobowych firm, ale od większych przedsiębiorstw.

Na koniec lipca tego roku łączna kwota zadłużenia polskiego biznesu, odnotowana w Krajowym Rejestrze Długów, sięgała 11,5 mld zł. Największą część tej kwoty, prawie 63 proc., stanowią zobowiązania wobec firm z sektora finansowego (banków, firm windykacyjnych, leasingowych, faktoringowych i ubezpieczeniowych). Łączna suma zaległości to ponad 7,3 mld zł. Poza firmami z sektora finansowego, polskie przedsiębiorstwa z innych branż czekają na odzyskanie 4,2 mld zł od ponad 178 tys. dłużników. Średnio jedna zadłużona wobec nich firma ma do oddania kontrahentom blisko 24 tys. zł.

Handel mierzył się z ograniczeniami lub całkowitym zamknięciem

Poza sektorem finansowym, najbardziej poszkodowaną branżą jest handel. Ma do odzyskania łącznie 1,1 mld zł od nierzetelnych kontrahentów. Blisko pół miliarda zł przedsiębiorcy są winni firmom przemysłowym. Na zwrot 387 mln zł czekają firmy telekomunikacyjne, dalej budowlane (341 mln zł) i wynajmujące maszyny oraz pojazdy (305 mln zł). Po ponad 200 mln zł mają do odzyskania firmy energetyczne i transportowe.

- W pandemii cały sektor handlowy musiał mierzyć się z ograniczeniami działalności lub całkowitym zamknięciem - komentuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów. - Dodatkowym obciążeniem dla handlowców są przeterminowane należności ze strony kontrahentów, którzy opóźniają płatności lub nie płacą w ogóle. Najbardziej poszkodowane są tu hurtownie. Te najczęściej mają stałych klientów i stosują wobec nich odroczone terminy płatności. To nadmierne zaufanie często kończy się tym, że kredytują swoim kosztem działalność nierzetelnych kontrahentów, którzy później stają się ich dłużnikami. To wszystko powoduje, że sektor handlowy plasuje się na czele listy branż, którym inne firmy najczęściej nie płacą.

Dodajmy, że właśnie w tej branży padł również rekord w zadłużeniu jednosobowych firm i do w dodatku w naszym regionie.
Przedsiębiorca handlowy z Bydgoszczy ma do oddania prawie 11 mln zł - to głównie nieopłacone rachunki za prąd i zobowiązania wobec firmy faktoringowej.

Duzi nadużywają tego, że są duzi

Największe zaległości wobec firm spoza sektora finansowego mają nie jednoosobowe działalności gospodarcze, a spółki i duże przedsiębiorstwa. Najmniejsze podmioty, czyli JDG-i nie zapłaciły im 41 proc. łącznych zaległości. A do większych organizacji należy blisko 59 proc. długu wobec niefinansowych branż.

Polecamy także: Wydajemy lekką ręką. "Jakoś to będzie". Tak powstają długi

- W naszej praktyce rynkowej wielokrotnie spotykamy się z sytuacją, kiedy to właśnie większe przedsiębiorstwa nadużywają swojej pozycji w stosunku do mikro i małych firm, wydłużając terminy płatności lub wstrzymując zapłatę za towar lub usługę - uważa Dariusz Szkaradek, prezes firmy doradczej NFG. - Pandemia dodatkowo potęguje nieetyczne zachowania wśród firm, które za wszelką cenę próbują przetrwać, nie zważając na trudną sytuację swoich partnerów biznesowych. To powoduje zatory płatnicze i rodzi ryzyko bankructwa, zwłaszcza w mikro i małych przedsiębiorstwach.

Jednym z czynników branym pod uwagę w ocenie rzetelności przedsiębiorców, jest m.in. podzielenie łącznego długu w danym województwie na 1000 firm tam działających. Najgorzej pod tym względem wypadają firmy ze Śląska (5,1 mln zł), Kujawsko-Pomorskiego (4,9 mln zł) i Mazowsza (4,6 mln zł).

Nasz region zajmuje także drugie, niechlubne miejsce w kraju, jeżeli chodzi o średnią zaległość dłużnika (42,6 tys. zł).

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Materiał oryginalny: Przedsiębiorcy czekają na swoje pieniądze. Najczęściej od małych, czy od dużych firm? - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie