80 psów w klatkach w lesie pod Cottbus. Odpowiedzialna właścicielka "fabryki zwierząt" w Stargardzie Gubińskim?

Redakcja
Psy stłoczone w klatkach to już znany obrazek, jeśli chodzi o zwierzęta "pod opieką" niemieckiej właścicielki. Rok temu blisko 400 psów znajdowało się w "fabryce zwierząt" w Stargardzie Gubińskim. Kilka dni temu przyłapano Maud S. pod Cottbus na próbie transportu 80 czworonogów, które też zostały wepchnięte do małych klatek.
Psy stłoczone w klatkach to już znany obrazek, jeśli chodzi o zwierzęta "pod opieką" niemieckiej właścicielki. Rok temu blisko 400 psów znajdowało się w "fabryce zwierząt" w Stargardzie Gubińskim. Kilka dni temu przyłapano Maud S. pod Cottbus na próbie transportu 80 czworonogów, które też zostały wepchnięte do małych klatek. TIERSCHUTZLIGA-Dorf
Po roku wracamy do sprawy związanej z "hotelem dla psów" w Stargardzie Gubińskim, nazwanym również przez inspektorów jako "fabryka zwierząt". Znajdowało się tam blisko 400 psów w strasznych warunkach, część schorowana. Minął rok, a niemiecka właścicielka jeszcze za nic nie odpowiedziała i wygląda na to, że wciąż działa. Ostatnio została przyłapana w lesie pod Cottbus, gdzie miała w klatkach 80 psów gotowych do transportu...

Równo rok temu pisaliśmy o "fabryce zwierząt" w Stargardzie Gubińskim. Niemiecka właścicielka, Maud S. nazywała to miejsce hotelem dla zwierząt, ale na hotel to miejsce nie wyglądało. Ponad 400 psów znajdowało się na niewielkiej przestrzeni. Właścicielka potrafiła "upychać" zwierzęta wszędzie. Inspektorzy znaleźli je w łazience, barakach, przyczepach. Część z nich znajdowała się w złym stanie...

Wszystko od początku było w tej sprawie nie tak. Niemka nie posiadała żadnych dokumentów potwierdzających, że prowadzi legalny interes. Kilka miesięcy wcześniej miała w dwóch miejscowościach próbować zarejestrować hodowlę psów oraz schronisko, jednak nie udało się jej ze względu na obostrzenia prawne. Po interwencji Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii stwierdzono, że zwierzęta zostały przywiezione nielegalnie na teren Polski z Niemiec, bez spełnienia wymagań weterynaryjnych określonych dla przemieszczania zwierząt domowych w Unii Europejskiej. Zabezpieczono również 124 niemieckie paszporty dla psów z niekompletnymi wpisami.

W międzyczasie interweniowało Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt OTOZ Animals. Jej przedstawiciele zabrali ponad 50 psów, które niemiecka właścicielka próbowała w nocy oraz pomimo zakazu przewieźć na teren gminy Brody (miejscowość Zasieki).

Jakby tego było mało, to w internecie można było znaleźć oferty dotyczące sprzedaży czworonogów. Ceny? Od 300 do 1000 euro. Jak podkreślają obrońcy zwierząt oraz inspektorzy, którzy byli na miejscu, w „hotelu” nie było rasowych psów. Istnieją podejrzenia, choć wciąż nie potwierdzone, że czworonogi sprzedawane były... na mięso do azjatyckich knajp.

GMINA GUBIN: Fabryka zwierząt wciąż działa. Policja i prokuratura zajmuje się sprawą

W Stargardzie Gubińskim zostało 17 psów

Po roku wracamy do sprawy i zaglądamy co się dzieje w "hotelu" czy też "fabryce dla zwierząt" w Stargardzie Gubińskim. Teren jest zarośnięty i wygląda na opuszczony. Jak informują urzędnicy z gminy wiejskiej Gubin, miejsce wciąż należy do Maud S. i w środku przebywają psy. Jest ich jednak tylko 17.

- Wraz z pracownikami Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Krośnie Odrzańskim cyklicznie przeprowadzamy kontrole w tym miejscu - usłyszeliśmy w gubińskim urzędzie. - Psy, które zostały na miejscu są regularnie karmione i w dobrym stanie fizycznym.

Według pracowników urzędu gminy weterynaria wydała decyzję, na mocy której niemiecka właścicielka ma zakaz przemieszczania się z tymi zwierzętami. Więc teoretycznie Niemka wciąż jest ich właścicielką, ale nie może ich nigdzie przewozić. Aby potwierdzić te informacje napisaliśmy do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Krośnie Odrzańskim i czekamy na odpowiedź.

Maud S. w sądzie... po roku

Kilka dni po odkryciu "fabryki zwierząt" w Stargardzie Gubińskim ruszyło śledztwo w tej sprawie. Jak zapewniała prokuratura okręgowa w Zielonej Górze miało ono trwać dłużej ze względu na wymianę dokumentów ze stroną niemiecką. Nikt się nie spodziewał, że tak długo.

Niemiecka właścicielka nie odpowiedziała jeszcze za sytuację w Stargardzie Gubińskim. Z niepotwierdzonych informacji wynika, że obecnie działa na terenie powiatu żarskiego. Przypomnijmy, że zaraz po aferze w gminie Gubin Maud S. kupiła miejsce we wspomnianych wcześniej Zasiekach (gm. Brody), gdzie próbowała wówczas przewieźć część czworonogów. Z tego jednak co ustaliliśmy, obecnie nie ma tam żadnych psów.

Dopytaliśmy w prokuraturze na jakim etapie jest sprawa, dotycząca "hotelu dla psów" w Stargardzie Gubińskim. - Została zakończona i pod koniec sierpnia br. z aktem oskarżenia skierowana została do Sądu Rejonowego w Krośnie Odrzańskim – Wydział Karny zamiejscowy w Gubinie - poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, Zbigniew Fąfera.

O co została oskarżona Maud S. i ile jej grozi, obecnie nie wiemy. Po więcej informacji zostaliśmy wysłani do krośnieńskiego sądu. Wysłaliśmy zapytanie i czekamy na odpowiedź.

80 psów w lesie pod Cottbus gotowe do transportu

Kilka dni temu w lesie pod Cottbus interweniowała niemiecka fundacja zajmująca się zwierzętami (TIERSCHUTZLIGA-Dorf). Okazało się, że znaleziono tam około 80 psów w klatkach, gotowych do transportu. Na miejscu przyłapano również Maud S.

Stan zdrowotny psów był różny. Nie wyglądały na zagłodzone, ale nie można ich zaliczyć do zadbanych. Wiele z nich było powpychanych w niewielkie klatki (niektóre pojedynczo, inne po kilka w jednej klatce). W środku znajdowały się ciężarne suki, "matki" z miotami oraz wiele młodych psów. Klatki ze zwierzętami znajdowały się w samochodach. Najpewniej psy miały być lada chwila przewiezione, być może na teren Polski. Zwierzaki zostały zabezpieczone przez niemiecką fundację.

Warto przypomnieć, że na terenie Niemiec Maud S. ma nałożony sądowy zakaz posiadania zwierząt. Kobieta posiadała podobną „farmę” w Merzdorf, w pobliżu Cottbus. Tamtejsi mieszkańcy narzekali na hałasy dobiegające z obiektów Maud S., w których przetrzymywała zwierzęta. Podczas kontroli naliczono ponad 120 psów. Kobieta nie miała żadnych dokumentów stwierdzających legalne prowadzenie schroniska- hotelu. Obecnie kobieta jest znana na tamtym terenie jako „zbieraczka psów”. Teraz niemiecka fundacja zamierza wytoczyć proces Maud S. za sytuację w lesie pod Cottbus, do której doszło kilka dni temu.

Wszystko wskazuje jednak na to, że Niemka musi mieć jeszcze jedno bądź kilka miejsc, w których przetrzymuje zwierzęta i najprawdopodobniej je rozmnaża. Psów nie ma jednak w Zasiekach (Maud S. miała tam pojawiać się kilka razy, ale żadne czworonogi nie zostały tam przewiezione), a w Stargardzie Gubińskim jest ich tylko 17...

O rozwoju sytuacji będziemy informować na bieżąco.

Psy stłoczone w klatkach to już znany obrazek, jeśli chodzi o zwierzęta "pod opieką" niemieckiej właścicielki. Rok temu blisko 400 psów znajdowało się w "fabryce zwierząt" w Stargardzie Gubińskim. Kilka dni temu przyłapano Maud S. pod Cottbus na próbie transportu 80 czworonogów, które też zostały wepchnięte do małych klatek.

80 psów w klatkach w lesie pod Cottbus. Odpowiedzialna właśc...

Gubin - Stargard Gubiński. Setki psów w fabryce pod Gubinem. Nielegalna hodowla?:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie