Zawodnik Cariny Gubin był na testach w Wiśle Płock. Jak wypadł? Rozmawiamy z Cyprianem Poniedziałkiem

Szymon Kozica
Szymon Kozica
Cyprian Poniedziałek z III-ligowej Cariny Gubin został zaproszony na testy przez ekstraklasową Wisłę Płock
Cyprian Poniedziałek z III-ligowej Cariny Gubin został zaproszony na testy przez ekstraklasową Wisłę Płock Szymon Kozica
Udostępnij:
Cyprian Poniedziałek, zawodnik III-ligowej Cariny Gubin brał udział w testach w zespole z Ekstraklasy - Wiśle Płock. - Uważam, że zaprezentowałem się z dobrej strony. Jestem zadowolony, że pojechałem, że dostałem taką szansę i pokazałem, co potrafię - przyznaje. Oto wywiad z zawodnikiem z Gubina.

- Jak wyglądały testy w Wiśle Płock?
- W poniedziałek [22 listopada - red.] przyjechałem do hotelu, tam mieliśmy przywitanie z dyrektorem, który opowiedział nam, jak będzie wyglądał cały tydzień. Od wtorku zaczęliśmy treningi. Było nas tam dwunastu, na każdą pozycję zawodnik testowany. Razem uczestniczyliśmy w treningach pod okiem szkoleniowców pierwszego zespołu. Wykonywaliśmy różne ćwiczenia, trenerzy nas oceniali. Mieliśmy też dwa sparingi. W środę graliśmy z łączoną drugą i trzecią drużyną Wisły Płock, a w sobotę z drugą wzmocnioną kilkoma zawodnikami z pierwszego zespołu.

- Jak wypadłeś?
- Uważam, że zaprezentowałem się z dobrej strony. Niestety, w czwartek na treningu odnowił mi się uraz sprzed półtora miesiąca, więc miałem troszkę utrudnione zadanie, ale „na ambicji” dokończyłem te testy. Jestem w miarę zadowolony. Na koniec mieliśmy rozmowy indywidualne. Dyrektor sportowy powiedział mi, że pokazałem, na co mnie stać, że dobrze się spisałem, że wpadłem w oko trenerowi pierwszego zespołu i że są zadowoleni z tego, co pokazałem na tle tych chłopaków. Nie były to łatwe testy. Przyjechali chłopcy z III-IV lig, sami młodzieżowcy. Nie było to łatwe, żebyśmy się zgrali i w meczu tworzyli jedną drużynę. To był jeszcze taki trochę młodzieżowy futbol. Wiadomo, każdy chciał się pokazać. Ale ogólnie jestem zadowolony, że pojechałem, że dostałem taką szansę i pokazałem, co potrafię.

- Z jakich ośrodków przyjechali inni piłkarze?
- Jeden chłopak był z II ligi, z Sokoła Ostróda, a reszta z III lig: z Sokoła Sieniawa, z Siarki Tarnobrzeg dwóch chłopaków, z Elany Toruń... Skauting zadziałał i tam ich wyszukał.

- Dowiedziałeś się, na którym meczu i w jakich okolicznościach wypatrzyli ciebie?
- Dyrektor sportowy powiedział, że każdego z nas wypatrzył skauting. Taką informację dostałem.

- Jak wyglądał taki intensywny dzień na testach w klubie z ekstraklasy?
- Nie mieliśmy wielkich obciążeń, bo trenerzy zdawali sobie sprawę z tego, że jesteśmy po zakończonej właśnie rundzie jesiennej. Mieliśmy jeden trening dziennie. Rano śniadanie w hotelu, później szliśmy odebrać sprzęt - i na trening, który trwał około godziny i dwudziestu minut. Po zakończonym treningu wracaliśmy do hotelu na obiad i później mieliśmy już czas wolny, dla siebie. Czyli tak naprawdę przez półtorej godziny była mocna jednostka treningowa i potem czas na regenerację.

- Opowiedz - proszę - jak zaczęła się twoja kariera, od tych najmłodszych lat.

- Pochodzę ze Smolna Wielkiego. Do podstawówki, do klas I-III, chodziłem do Kargowej. Tam właśnie zacząłem grać w piłkę, po lekcjach były takie zajęcia dodatkowe. I był kiedyś turniej Tymbarku, na który pojechaliśmy zagrać do Zielonej Góry. Tam wpadłem w oko trenerowi, w następnym tygodniu przyjechałem na trening i tak już zostałem w Zielonej Górze.

- Który szkoleniowiec cię wypatrzył?
- Świętej pamięci trener Daniel Szałęga, który też ukształtował mnie jako człowieka i któremu wiele zawdzięczam.

- Co było dalej?
- W Zielonej Górze byłem od IV klasy podstawówki do końca gimnazjum. Wtedy wypatrzył mnie ktoś ze Śląska Wrocław - nie tylko mnie, bo jeszcze Marcina Szpakowskiego, Michała Łokietka i Kacpra Burkowskiego. We czwórkę poszliśmy do Śląska. Tam graliśmy w Centralnej Lidze Juniorów, mieliśmy bardzo dobre wyniki, w U-17 doszliśmy do półfinału mistrzostw Polski, w U-18 zdobyliśmy wicemistrzostwo kraju. Tam bardzo mocno się rozwinąłem i wiele zawdzięczam temu, że trafiłem do Śląska. Gdy skończyłem wiek juniora, trafiłem do rezerw Miedzi Legnica, ale za dużo nie pograłem, także ze względu na koronawirusa. Kolejny mój krok to była już ścieżka lubuska, na rok trafiłem do Warty Gorzów, a obecnie gram w Carinie Gubin.

- Jakie są twoje najmocniejsze strony?

- Wydaje mi się, że drybling - uwielbiam dryblować. Także gra kombinacyjna i myślę, że jestem też szybkim zawodnikiem.

- Gdy strzelisz bramkę, wykonujesz charakterystyczny gest - pokazujesz palce wskazujący i środkowy, skierowane do dołu. Co to oznacza?
- Mam malutką siostrę, czteroletnią, Aurelka ma na imię. I przed meczem zawsze jej mówię, że jak strzelę bramkę, to wykonam taki gest - ułożę palce w literkę A. Siostrze ten gest bardzo się podoba. Zresztą, kilka razy była na meczu i widziała, jak po strzeleniu bramki pokazuję literkę A. Bardzo się wtedy cieszyła.

- Dziękuję za rozmowę i w rundzie wiosennej życzę jak najwięcej gestów dla Aurelki.

Obejrzyj wideo: Carina Gubin - Gwarek Tarnowskie Góry 1:2. Podziękowanie kibiców

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie